Czarna Przemsza
Gdzie topią się Ci sami
Bezradni skuszeni
Nurtem porwani
Mętna rzeka
Tam szanse płyną martwe
Rwące jej prądy
Kręte i plugawe
Mimo ostrzeżeń
Lęku u nas brak
Każdy popsuty
Chce poczuć jej smak
Skaczemy naiwnie
Szukamy ukojenia
W głębinach tej rzeki
Wszystko się zmienia
Płuca zalał szlam
A oczy widzą tylko pustkę
Do nosa wdziera się piach
Stopy kaleczą kawałki szkła
Kończyny pętają podwodne pnącza
Siły w rękach coraz mniej
Mózg bez tlenu zaczyna umierać
Opadasz na dno jeszcze szybciej
Zniszczone ciała
Zanurzają się
Stłumione zmysły
Usta biorą ostatni wdech
Nie wszyscy wypłyną
Nie każdy znajdzie brzeg
W poszukiwaniu szczęścia
Znaleźli się na dnie
Comments (0)