Gdybym tak przeciwstawić się bał
To bym z miejsca nie ruszył i stał
I oskarżał niebo i ziemię za to że ciemno i są kamienie
Nie ma co się oburzać na burzę
Tańczę w burzy to w mojej naturze
I w deszczu falę wznoszę i na niej płynę i się unoszę
Przeciwności i trudności
Wzmogą ogień mej żarliwości
Słyszę wyraźnie zew
Dla niego łzy poty i krew
Kto mi odbiera kto mi dowali
Tylko mój ogień bardziej rozpali
Dosyć mam uległości
Nikt nie odbierze mojej wolności
Więc się nie boję w miejscu nie stoję
Idę w nieznane a wiem że idę po swoje
Jeśli walczę to będę obity
Jeśli walczę to będę i zbity
Upadek nie jest klęską bo póki wstaję jestem zwycięzcą
W końcu burza ze słońcem przegrywa
I na niebie kolory odkrywa
A w świetle czarna żmija co tylko syczy w kłębek się zwija
Przeciwności i trudności
Wzmogą ogień mej żarliwości
Słyszę wyraźnie zew
Dla niego łzy poty i krew
Kto mi odbiera kto mi dowali
Tylko mój ogień bardziej rozpali
Dosyć mam uległości
Nikt nie odbierze mojej wolności
Więc się nie boję w miejscu nie stoję
Idę w nieznane a wiem że idę po swoje
Ku lepszemu ku wolności
Nie mam żadnych wątpliwości
Przeciwności i trudności
Burze deszcze i ciemności
I przykrości i podłości
Tylko wzmogą ogień mej żarliwości
Ooooooooo
Comments (0)