Byłem w ósmej klasie może, boże to tyle co gimby miałem
Za murem byłem na Esendzie. Na lekcji religii . Ale
Nie będzie nic o bogu, jestem XXL, biggie
Czy tego chcesz czy nie, widzisz, dzisiaj bogiem jest digit
"I can you dig it?" powiem, kurwa, trzeba to jakoś tejknąć
Powiedzmy tak, o: myślę o tym jadąc swoją bejcą
Przyglądam się tym miejscom, i znowu mijam ten mur
Kumpel mój miał Mirafiori wtedy, ja dziś mam BMW
Odwoził nas po lekcjach, dla nas szczyli to było coś
Czyli: Kończył się PRL, on miał lepsze FSO, sztos
W ogóle to gość w typie: wszyscy zawsze mu zazdroszczą
W życiu zawsze coś się sypie... koks, joł
Wielu przegrało swoje cenne życia w jeden dzień
Nawet stając na głowie ja nie moglem tego wtedy mieć
Im przychodziło gładko, co nam sie wydawało snem
Pamietam żal i zazdrość, ich slowa: "możesz mieć co chcesz"
I moją minę wtedy, moją minę wtedy, moją minę wtedy
Jakbym skreślil 6 na 6 - Tak bylo kiedyś
Dziś na tamten szpan mowię "SWAG"
Oni bali sie już tylko siebie
Głupcy - nie ma ich
A ja nadal tu na wszystko rzucam cień
Wyrzucam kiep za burtę, znowu mijam mur ten, jeeeb
Sprzedawałem tu rapy w detalu dziś opierdalam hurtem je
Co ty kurde wiesz? Cash był robiony tez na nielegalu
I... potem spadł Warszafski Deszcz i chciałbym mieć tyle szmalu dziś
Zawsze szmal był z rapu wtedy był pierwszy gruby strzał
Zwykłą szmatę zapuść i... małolatki robią: łaaaał
Kilka lat minąć musiało, wyszedł na mnie wychodząc skądś
Coś może lekko mi się pierdolić się, ale to był ten od Mirafiori gość
Opowiadał cudan, wianki: firmy, wóda, jachty, banki
Euro, biuro, kurwa grubo ejn poprawiam moją New York Yankees
Miał swag, eeej nie wiedząc nawet o tym że miał
Na wszystkich czeka to samo, banknoty czeka przemiał
Wielu przegrało swoje cenne życia w jeden dzień
Nawet stając na głowie ja nie moglem tego wtedy mieć
Im przychodziło gładko, co nam sie wydawało snem
Pamietam żal i zazdrość, ich slowa: "możesz mieć co chcesz"
I moją minę wtedy, moją minę wtedy, moją minę wtedy
Jakbym skreślil 6 na 6 - Tak bylo kiedyś
Dziś na tamten szpan mowię "SWAG"
Oni bali sie już tylko siebie
Głupcy - nie ma ich
A ja nadal tu na wszystko rzucam cień
Nigdy nie jest równy start, umówmy się szansę każdy ma
Minęło kolejne kilka lat, ja jestem superstar branży rap
Panzer poszedł w odstawkę, patrzysz na białą perle sieben
Jadę znów przez osiedle i... widzę ten mur przez szybę
Malował po nim Forin, po nim Cybe, po nich setki ksywek
Niejeden pod nim szczał i podniszczał przez lat tyle
W technologii lampy LED, reflektory, hong kongi
Widzi mnie w tym beem sieben, sam ma kibel, sorry, nie zatrąbi
Jeden z nocnych kursów i ja mijam ten mur znów
Rozkminiam o tych ryjach, i jak było na podwórku
Gdzie ekipa co wspominam ją podziała się dziś?
Gdzie są sąsiedzi? I kto na Nosko siedzi? Ziooom
Bima boli. Wspominam to Mirafiori
I tego gościa, że gdyby nie zszedł z drogi to jak drogi by miał bolid?
I sms mi dzwoni biorę iPhone patrzę ten sms jest o nim: odszedł na zawsze
Comments (0)