Krople deszczu na mym karku
W płaszczu mam schowany zeszyt
Plac zamkowy jest już martwy
Nie chce żyć już czasem przeszłym
Ide ciemnym Nowym Światem
Choć to dla mnie stare śmieci
Do pijalni wódek zajrze
Tam gdzie każdy blat się lepi
Barman ubrany jak portier
Linie dialogowe puste
A samotność to rewolwer
Więc zamawiam sobię lufkę
Motyl w brzuchu stał się larwą
Wżera w duszę się i puchnie
Jestem sam pod ciemną gwiazdą
Nie poznaje twarzy w lustrze
Oczy przechodniów nocą świecą jak znicze
Koszmar na jawie, bezsenne ulice
Po których znowu sie włóczysz, nie wiesz gdzie idziesz
Pijanymi krokami i do mnie piszesz
Gdy wychodzę na ulice
Słysze wrzaski młodych ludzi
Jeszcze wierzą w swoją misję
Jeszcze świat ich nie obudził
Ja też chciałem zmienić system
I musiałem to porzucić
Bo dziś świat to tylko biznes
Tamten zmarł i nie powróci
Na południe, w strone Wilczej
Tłumy ludzi wciąż pod Spatif
Nie mam siły na nich dzisiaj
Chyba przejdę się Frascati
W mej kieszeni nowy DM
Potem jeszcze drugi, gratis
Lecz nie do mnie ona pisze
Przecież on jest adresatem
Oczy przechodniów nocą świecą jak znicze
Koszmar na jawie, bezsenne ulice
Po których znowu sie włóczysz, nie wiesz gdzie idziesz
Pijanymi krokami i do mnie piszesz
Sprawdze o co chodzi z Rudą
Sięgam dłonią do kieszeni
"Piotrek, o co chodzi z bluzą? Pytasz mnie już po raz setny"
Taki jeden dobry kumpel dał mi rade wieki temu
W sumie mogłem go posłuchać
Jeśli piłeś, nie DM-uj
Jakaś para jest na Skarpie
Zanurzona w pocałunku
Chcę typowi wytłumaczyć
Że nie znajdzie w niej ratunku
Gdy go rzuci jak zły nawyk
I zostawi go na bruku (No?)
Niech odzyska swoją bluze (Ta)
Niech pokaże troche buntu
Oczy przechodniów nocą świecą jak znicze
Koszmar na jawie, bezsenne ulice
Po których znowu sie włóczysz, nie wiesz gdzie idziesz
Pijanymi krokami i do mnie piszesz
Żyjesz tylko w moich myślach
Ale ile jeszcze przetrwasz
Tu warunki makabryczne
Strasznie duszno, mały metraż
A sąsiedztwo jakby Tyrmand skąpał w opętanych szeptach
Już na pogoń we mnie sił brak
I nie bawi mnie ten spektakl
Na Trzech Krzyży pod kościołem
Łypie Święty Nepomucen
Jakby czekał na mą spowiedź
Jakby pragnął mnie pouczyć
Zanim całkiem tu utone
Może wskaże mi kierunek
Z szeptu wybija się okrzyk
Ktoś nas błaga o ratunek
(RATUNKU!)
Comments (0)