Ludzie są jak płatki śniegu ciągle gdzieś zmierzają
Czasem dostaną wiatru w skrzydła
Czasem gdzieś na trochę osiądą
Ale i tak któregoś dnia po prostu stąd znikną
Skuty jak Ötzi mamo który rok
Sygnał spod lodu proszę zabrać mnie już stąd
Nie palę zioła i nie piję alkoholu
Już nie jem psychotropów proszę chcę wrócić do domu
Jebany Covid nam zabetonował nogi (głowy)
Same choroby z dnia na dzień dopada młodych
W moim mieście pewien Filip któryś miesiąc na OIOMie
Już gadałem z Twoją Mamą wierzę że będzie dobrze
Szary blok a w nim poligon
Powiedz który rok (który rok)
Walicie to
Powiedz który rok powiedz która noc
Powiedz kiedy przyjdzie Bóg i zakończy to
Nam nie potrzeba psychologa tu potrzeba egzorcysty
Jestem czysty odkąd do mnie duchy przyszły
Łyk najtańszego wina w sklepie
Pokaż mi że żyję Mała jeśli tu naprawdę jesteś
Uspokajam ich jak benzodiazepiny
Chodzę skuty jak Ötzi w mieście amfetaminy
Ciągle tu jestem jak pacjenci psychiatryka
Na dworcu w Olsztynie gdzie Pan Dobro nas unika
Uspokajam ich jak benzodiazepiny
Chodzę skuty jak Ötzi w mieście amfetaminy
Ciągle tu jestem jak pacjenci psychiatryka
Na dworcu w Olsztynie gdzie Pan Dobro nas unika
Dawno jest po nas
Mówię o scenie bo u nas ciągle jest pożar
Stałem sam jak strach na wróble krzyczałem że mam dość
Nikt nie słyszał moich próśb gdzie był Bóg i jego Sąd
Nie chodziło nam o kwit nigdy
Chciałem być kimś z miasta gdzie co drugi lata elektryczny
Tu miało być nasze graffiti no a nie ma wcale
Pan Prezes chciał za duży kwit za obszczaną ścianę
Tu nie chodzi znów o siano wcale
Po prostu świniom się nie daję
Nawijałem że nikt nie wierzył we mnie
A sam zwątpiłem w Kinniego niepotrzebnie (co za bezsens)
Wszystko prawdziwe ale nie wiem czy ja
Jestem naprawdę czy to wszystko to gra
Ciągle błądzę jak ćma
Bo szukam światła które da mi ten raj
Uspokajam ich jak benzodiazepiny
Chodzę skuty jak Ötzi w mieście amfetaminy
Ciągle tu jestem jak pacjenci psychiatryka
Na dworcu w Olsztynie gdzie Pan Dobro nas unika
Uspokajam ich jak benzodiazepiny
Chodzę skuty jak Ötzi w mieście amfetaminy
Ciągle tu jestem jak pacjenci psychiatryka
Na dworcu w Olsztynie gdzie Pan Dobro nas unika

Comments (0)