Z brzaskiem dnia
Wypowiem wojnę światłu
Jak zimny wiatr
Świat otulę trwogą
Na drzewach zagram
Hymny dla śmierci
Jak młot uderzę
Rozbiję i zdepczę
A co zostanie
Brzydoty otulę
Wieńcem
Ja duchem burzy jawię się Bogu
Falami ognia
Pieszczę ciała męty
Ja zimnym deszczem
Lodem i skałą
Katem nad ciałem
I ciszą żałobną
Ja rzeką rwącą
Chłodną jak stal
Kajdanem bólu
Trwającym w wieczności
Grobowcem smutku
Cierpienia i ciszy
Na czarnym niebie
Gwiazdą wszechmocną
Powstanę falą ognia
Z wiatrem nadejdę
Nim zgasnę nim zgasnę
Spełniając przeznaczenie
Byt marny król ognia
Zapłaczę upadnę
I wzrokiem mglącym ujrzę kres
Ludzkiej
Słabości
Comments (0)