Raz przyszła nocą w zamieć
Chrzęst śniegu spod butów jej brzmiał jak muzyka
On struty przez strach
Ona stara jak zima
Od siedmiu lat w tym bagnie, a końca nie widać
Tańczą dwa cienie przy świecy - w izbie konfesja, a czarna ma moc spowiednika
To tu! Grób, komora, a tam nikt
To on! Truchło, papieros i kawa, i ona
Odraza
Odraza
Odraza przychodzi po więcej
Odraza wciąż więcej wymaga
Odraza
Odraza
Odraza przychodzi po więcej
Odraza wciąż więcej wymaga
Choćbym znów stał się tajemnicą
I choć z roztopem przyjdzie wiosna
Chociaż się lęki rozwieją
I choć się rozpaczą śmieję
Wciąż nienawidzę was wszystkich, wszystkich!
Comments (0)