Filozofom się nie śniło
Co we Lwowie się zdarzyło
Zwołał Kongres św jury
W Bazyliki stare mury
Zebrały się bolszewiki
I mężczyźni i podwiki
Była wódka i kiełbasa
Jak za czasów króla Sasa
Ukapisty fedakisty
Kum i Wola Spartakisty
Był tam także Kemal Pasza
Biednaż ty ojczyzno nasza
Robotnicy inżyniery
Geometry i belfery
Kominiarze redaktory
Jeden Hucuł dwa doktory
Lecz Bóg nie chciał naszej zguby
Zesłał z nieba dwa cheruby
Szpigiel Hercmann ich imiona
Przez nich Polska ocalona
Syny Polski ukochane
Chociaż oba obrzezane
Kraj od zguby ocalili
Cud nad Pełtwia ̨ uczynili
Takie syny kainowe
Za srebrniki judaszowe
Świętojurską konferencję
Wydali policji w ręce
Dziś de facto i de jure
Towarzystwo wpadło w dziurę
Z wielkich planów nic nie wyszło
Na pohybel komunistom
Comments (0)