Fukaj – TRAKTOR Lyrics

Hip Hop/Rap

Nie wiem, o co chodzi, wiem, że wciąż się trochę boisz
Miałem wejść tylko na schody, a się wdrapałem na OLiS
Wdrapałem na Olimp, album to miał nie być nawet złoty
No a został platynowy w preorderze
Se potem jak na desce jeżdżę, a nie umiem nawet olly
W sensie, że se jeżdżę na wyjebce
Nareszcie, chyba mam to coś nareszcie, wreszcie, wreszcie
Zostawiam napiwek i to nie na jedną setkę
Nie czułem się tak dobrze dawno, więc ubieram szlafrok na balkon, sprawdź to
Się czuję w formie jak ciasto, lecz już jestem wolny jak traktor

Miałem być na chwilę, tak jak film w kinie (woo!)
Dziś im trochę łysiej, tak jak Vin Diesel
Nikomu nie jestem winien, bilet sam sobie kupiłem
Teraz piszę sobie: Na, na-na-na-na
Miałem być na chwilę, tak jak film w kinie (woo!)
Dziś im trochę łysiej, tak jak Vin Diesel
Nikomu nie jestem winien, bilet sam sobie kupiłem
Teraz piszę sobie: Na, na-na-na-na

W głowie się nie mieści, więc już mnie opuścił smutek
Chciałem nagrać numer przykry, ale już nie umiem
Podkreślaj rymy grubiej, bo już sam się przy tym gubię
Nie raczę się skunem, a się zakochałem w sztuce
Takiej jednej, łapie mnie za rękę jak wychodzę na osiedle
I się czuję jakbym miał z nią xany, bo nie puści mojej prawej
A ja się nie puszczę bokiem z odpalonym Spotify'em nawet
Masz propozycję, to zadzwoń, bo jestem otwarty jak balkon lub laptop
Ty jesteś cienki jak karton, ja wydaję jak kantor, i tylko rośnie wartość

Miałem być na chwilę, tak jak film w kinie (woo!)
Dziś im trochę łysiej, tak jak Vin Diesel
Nikomu nie jestem winien, bilet sam sobie kupiłem
Teraz piszę sobie: Na, na-na-na-na
Miałem być na chwilę, tak jak film w kinie (woo!)
Dziś im trochę łysiej, tak jak Vin Diesel
Nikomu nie jestem winien, bilet sam sobie kupiłem
Teraz piszę sobie: Na, na-na-na-na

Comments (0)