Każdego ranka
Z butelką mleka
Ktoś kradnie mi
Mój spokój dnia
Trochę mi głupio
Głupio mi
Ale powtarzam
Powtarzam wciąż
Albo oni
Albo oni
Albo ja
A wieczorami
W telewizorze
Widzę, jak świat
Swój ogon goni
Zamykam oczy
I myślę sobie
Kto tu jest winien, o
My czy oni
My czy oni, he-ey
I coraz częściej zapominam
Kto w imię ojca
Kto w imię syna
I gdzie się kończy
Gdzie się zaczyna
Moja śmierć
Wasza wina
Wasza śmierć
Moja wina
Czyjaś śmierć
Czyjaś wina
W imię ojca
W imię ojca
W imię syna
W imię syna
Comments (0)