To miasto ma dragi, dziewczyny, które chcą cię bawić
Nikt nie mówi, jak masz żyć, mało kto wie jak
Drogie meble, tanie gadki, sporo znanych twarzy
Znasz ich Instagramy, ale kiepsko z imionami
Taki lifestyle, big city stilo
Obudzony z tą samą ździrą
To ten twój so-called cold boy season?
Od soboty do soboty tak się kręci
A codziennie autopilot, ale silnik rzęzi (śpiewać)

Bagno, które wciągam sam, a nie ono mnie, proszę przestać
Bardzo proszę garści dwie, rośnie we mnie, chcę odespać (śpiewać)
Bagno, które wciągam sam, a nie ono mnie, proszę przestać
Bardzo proszę garści dwie, rośnie we mnie, chcę odespać

W tym mieście, jak w każdym innym, pcha do czynów nędza
Pcha wózek z Auchan pełnym złomu do szczęścia
Rozkłada namioty pod mostem na szarym gruncie
Dziurawi buty, gubi zęby, marząc o cudzie
Podarte spodnie zmienia w twardy charakter
A z twardych robi martwe, co jest w sumie fun factem
Sprzedaje ciała niekoniecznie młodych lasek
W odpadkach poszukuje zdrowych jabłek, gdy nie masz ochoty na seks
Nędza zmienia młodość w twarz, która milczy w lustrze
Niewinny uśmiech we wstyd, gdy patrzą inni ludzie

Prowadzi do odmawianych w samotności modlitw
Bo nędza to grzech pierworodny, oh
Ubóstwo jest złodziejem ducha
Lecz bez niego to nie człowiek, lecz trup
A, świat się nie zmieni, sklejony łzami i szlamem
Piękny, jesienny wieczór, a nad nami poranek

Bagno, które wciągam sam, a nie ono mnie, proszę przestać
Bardzo proszę garści dwie, rośnie we mnie, chcę odespać
Bagno, które wciągam sam, a nie ono mnie, proszę przestać
Bardzo proszę garści dwie, rośnie we mnie, chcę odespać

Comments (0)