Potęga zbawczej mocy uśpiona drzemie w biczu
Odrodzi się, gdy rękojeść zatworzą palce dłoni
Zacieśnią się pętle franciszkańskich węzłów
Krwiożercze rzemienie, cierpienia znają smak
Heretycka samochłosta, ekstatycznej rozkoszy zew
Krwawa apostazja, latae sententiae
Bicz twym jedynym wiernym spowiednikiem
Konfesjonałem, niezhańbionym rewerendy wonią
Narzędziem do walki z demonicznymi myślami
Co trują umysł jadem, życiowej goryczy nektarem
Heretycka samochłosta, ekstatycznej rozkoszy zew
Krwawa apostazja, latae sententiae
Miau
Tyś twórcą i diagnostą chwiejnych stanów duszy
Chłoszczesz własne ułomności, doświadczając katuszy
Brodzisz w kałuży grzechów co spłynęły wraz z krwią
Na pawiment, w który kolana wrośnięte są - od modłów
Tyś sam dla siebie oprawcą, sam dla siebie katem
Smagasz duszę samochłostą siekąc korpus batem
Rzeźbi w twoim ciele trójrzemienna pletnia
Pakt zawarty z diabłem, właśnie się dopełnia
Pokuta we krwi, spełniana w sekrecie
Pod osłoną nocy, w księżycowym świetle
Nie w procesji kapników, której krzyż przewodzi
Bez orszaku obłudy, chrześcijańskiej czeladzi
Comments (0)